DEPARTAMENT PRAWDY #2 (SPRAWDŹ)

Miłosz Koziński, Portal fantastyczny Paradoks: Fanom intrygujących thrillerów balansujących na pograniczu urban fantasy, political fiction i mistycyzmu Departament Prawdy polecić mogę w ciemno – nie powinni poczuć się zawiedzeni, nawet jeśli nie do końca przypadnie im do gustu oprawa. Historia, świat przestawiony i zaludniający go bohaterowie wynagrodzą im subiektywne niedociągnięcia oprawy z nawiązką.
Tomasz Miecznikowski, BadLoopus: W ostatnim rozdziale historia skręca w nowym kierunku, zabijając głównemu bohaterowi kolejnego ćwieka i odpowiednio gmatwając fabułę. Ile nas jeszcze czeka kolejnych, zdzieranych warstw rzeczywistości? Co zostanie na samym końcu? Do końca zapewne jeszcze daleko, co nie zmienia faktu, że na trzeci tom tej gęstej narracyjnie historii – sześć zeszytów tego tomu czyta się tyle czasu, ile normalnie poświęcamy na co najmniej dziewięć – czekamy z olbrzymią ciekawością.
DEADLY CLASS #9 (SPRAWDŹ)

Tomasz Miecznikowski, BadLoopus: Fabularnie ten tom jest naprawde zaskaujący i ciekawie poprowadzony, a Wes Craig znowu ma okazję do rysunkowych szaleństw. A jednak w kwestii wiarygodności tego co czytamy, Remender przekracza mocno pewną granicę i raczej nie chodzi tu o granicę prawdopodobieństwa, bo przecież sam pomysł na serię o szkole zabójców dla nastolatków już w założeniach ją przekroczył. Bardziej chodzi o balansowanie między krwawą dosłownością wydarzeń, a metaforą nastoletniego buntu, która zawsze fajnie grała w tej serii, natomiast w dziewiątym tomie ta relacja wskoczyła na wyższy poziom abstrakcji.
Marek Adamkiewicz, Szortal: Czy dziewiąty tom „Deadly Class” jest równie udany jak poprzednie? Wydaje mi się, że owszem – seria stoi cały czas na równym, wysokim poziomie. Wahnięcia formy twórczej Ricka Remendera są minimalne i praktycznie niezauważalne. Jako że jest to rozwinięcie wcześniejszych pomysłów, możliwe, że „Maszynkę do kości” ktoś uzna za nieco słabszą niż wcześniejsze odsłony tego cyklu, ale nawet wtedy różnice między kolejnymi tomami nie mogą być w oczach oceniającego znaczące. To nadal jest rozrywka bardzo angażująca i zwyczajnie atrakcyjna. Fani będą zadowoleni.
NOCNY KRZYK (SPRAWDŹ)

Jan Sławiński, ExuMag: „Nocny krzyk” Borjy Gonzaleza wydany przez Non Stop Comics to komiks niezwykły, uwodzący niepodrabialną atmosferą i pewną ulotnością. Ponadto to dzieło trudne do jednoznacznego sklasyfikowania gatunkowego, które ucieka od fabularnych schematów i koncentruje się na tym, co nieoczywiste. Ze stron komiksu bije pewna melancholia, charakterystyczna dla małych miasteczek i uwięzionych w nich mieszkańców bez perspektyw na przyszłość. Całości dopełnia sprawne nakreślenie charakterów bohaterek, a także oddziałująca na wyobraźnię, sugestywna warstwa wizualna.
Tomasz Drozdowski, Movies Room: Nocny krzyk to tytuł niebanalny. Skierowany do kogoś, kto nie do końca wpasował się w otaczającą go rzeczywistość, bądź przeciwnie, zbudował swoją twierdzę, w której czasami bywa dość chłodno i cicho. Chcę więcej i wypatruję kolejnych oznak twórczości Gonzaleza, bo choć komiksy wywołują różne odczucia, to żadnemu od dawna nie udało się zagrać na mej duszy jak Nocnemu krzykowi.
RIP #1 (SPRAWDŹ)

Janusz Samborski, BETONiarka: RIP #01: Derrick. Ciężko przeżyć własną śmierć. zaskoczył mnie fabułą, klimatem, barwnymi postaciami i świetnymi ilustracjami, sprawiając że RIP jest kolejną serią od Non Stop Comics na której kontynuację wyczekuję z wypiekami na policzkach.
Maciej Skrzypczak, KZet: Pierwszy tom serii „RIP” to lektura, która niezwykle mnie zainteresowała. Głównie za sprawą prostej, acz ciekawie rozpisanej fabuły. Jestem bardzo ciekawy, jak wydarzenia z tego tomu zostaną przedstawione z punktu widzenia innych osób i jakie tajemnice skrywa ekipa Derricka. Ten tytuł naprawdę warto przeczytać.
QUEENIE (SPRAWDŹ)

Maciej Skrzypczak, KZet: „Queenie. Matka chrzestna Harlemu” to komiks głównie dla miłośników klimatów gangsterskich. Sama historia jest ciekawa, jednak nie pokazuje całego życia postaci. Jak już wspomniałem, to z pewnością nie miała być szczegółowa biografia, jednak niektórym wydarzeniom można było poświęcić zdecydowanie więcej uwagi.
DNI PIASKU (SPRAWDŹ)

Tomasz Drabik, Mechaniczna Kulturacja: Dni Piasku to historia tragiczna. Jest to dramat społeczeństwa, ale i jednostki, która swoim idealistycznym podejściem do pomocy ponosi porażkę. Z drugiej strony jest to również opowieść o odwadze i próbie pokonywania przeciwności w sytuacji, gdy wszystko zwraca się przeciwko nam. Jest to jedna z tych historii, wobec której nie można przejść obojętnie.
HEAVY LIQUID (SPRAWDŹ)

Józek Śliwiński, gameplay: "Heavy Liquid" balansuje na granicy undergroundu i mainstreamu. Jest przy tym dziełem tak pełnym i znakomicie zrealizowanym, że ma szansę spodobać się miłośnikom jednego i drugiego. Fabuła jest świetnie poprowadzona i po brzegi wypełniona akcją. Tytuł posiada unikatowy, narkotyczny styl i drugie dno, którego odkrycie wbija w fotel. Jeden z najważniejszych komiksów, jakie ukazały się u nas w tym roku.
Po drugiej stronie okładki: Heavy liquid” to komiks, który warto przeczytać, jeżeli szukacie czegoś oryginalnego. Czegoś, czego jeszcze nie mieliście okazji czytać. A uwierzcie mi, tutaj nie znajdziecie powielanych schematów i pomysłów. „Heavy liquid” to komiks wybitnie oryginalny i zajebiście dobrze wykonany.