DOM SLAUGHTERÓW #6 (SPRAWDŹ)

Popkulturowy kociołek: Szósty tom stanowi odważną próbę wyjścia poza schemat prostego polowania na potwory, skupiając się na wewnętrznym rozkładzie Zakonu. Autorzy postawili na gęstą atmosferę psychologicznego horroru, co nadaje serii unikalnego charakteru na tle głównego cyklu. Choć scenariusz miewa problemy, całość zapewnia należytą porcję dobrej komiksowej grozy.
ROGUE SUN #3 (SPRAWDŹ)

Esensja: „Knight Sun” to solidna pozycja, ale cykl zdążył nas rozpieścić mniej stereotypowym podejściem do ludzi z supermocami. O tym, że wciąż tkwi w nim potencjał, świadczy to, że nieliczne rozmowy dotykające relacji rodzinnych głównego bohatera potrafią bardziej zelektryzować i zaciekawić, niż kolejne kadry, na których okładają się Rogue Suny z różnych wieków. Album czyta się płynnie, ale chciałoby się czegoś więcej.
ISLANDER (SPRAWDŹ)

Betoniarka: Islander. Tom 1 – Wygnanie to dystopia, która nie potrzebuje mutantów ani kosmicznych katastrof, by przerażać. Wystarczy kilka lat suszy, kilka politycznych decyzji i trochę strachu. Férey i Rouge stworzyli opowieść o świecie, który mógłby nadejść szybciej, niż chcielibyśmy przyznać. To komiks ciężki, momentami przytłaczający, ale właśnie przez to tak mocny.
BODYCOUNT

Kilka zdań o: Podsumowując: mistrzostwo świata, okolic i odległej galaktyki!!! Komiks nie niosący za sobą żadnych moralizatorskich przesłań, żadnych ukrytych tropów, będący czystą, niczym niezmąconą zabawą. Propsuję na maksa!!!