JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM (SPRAWDŹ)

Popkulturowy kociołek: Komiks, który stawia na bohaterów i emocje bardziej niż na samą zagadkę kryminalną. Jordi Lafebre tworzy historię pełną kontrastów, gdzie humor sąsiaduje z melancholią. Największym atutem albumu pozostaje Eva Rojas, postać niejednoznaczna i fascynująca. Choć fabuła bywa przewidywalna, sposób jej opowiedzenia rekompensuje te niedociągnięcia. Warstwa wizualna stoi na bardzo wysokim poziomie i znacząco podnosi odbiór całości. To komiks, który potrafi wciągnąć, nawet jeśli nie zawsze prowadzi tam, gdzie się tego spodziewamy.

 

SANGOMA (SPRAWDŹ)

Freshmag: To bez wątpienia jeden z najlepszych komiksów ostatnich lat – rzetelny, bezkompromisowy i po prostu perfekcyjny. „Sangoma” przywraca wiarę w nowoczesny nurt franko-belgijski, oferując historię, która zostaje w głowie długo po lekturze. Jeśli szukacie rzemiosła najwyższej próby i opowieści, która nie bierze jeńców, trafiliście pod właściwy adres. Ten album to absolutna ekstraklasa.

 

ROGUE SUN #3 (SPRAWDŹ)

Movies Room: Rogue Sun tom 3: Knight Sun, choć skupia się na rozbudowaniu pewnych kwestii, przynosi w końcu to, czego oczekiwałem od początku. Nutkę grozy, oniryczną metafizykę, świeże podejście do superhero i wyrwanie bohatera z szablonu złego chłopca. Dylan wprawdzie nie staje się nagle miłośnikiem poezji romantycznej i decoupage’u, ale lepiej rozumie swoją rolę. Image Comics potrafi dać światu dobrą serię superbohaterską, nie podpatrując od większej konkurencji. Choć nadal uważam, że Dylan Siegel to echo mroczniejszej twarzy komiksu lat 90.

 

ISLANDER (SPRAWDŹ)

Esensja: Znamy już jeden komiks narysowany przez Corentina Rouge’a – „Rio” wydane kilka lat temu przez notabene Non Stop Comics. Tam Rouge imponująco przedstawiał brazylijskie fawele, a przy rysowaniu ludzi inspirował się nieco stylem Hayao Miyazakiego. W „Islanderze” poszedł w realizm – zarówno postaci, jak i scenerii. Mamy do czynienia z kolejnym graficznym majstersztykiem – krajobrazy Islandii, wielkie kadry pokazujące dramat obozów przejściowych, sceny na morzu, rewelacyjna narracja samym obrazem. Tak powinno się opowiadać o końcu świata.