W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA #3 (SPRAWDŹ)

Freshmag: „Koszmar z Loch Leathan” to udany, choć nie najłatwiejszy dla odbiorcy eksperyment. Twórcy wyciągają z komiksowego medium mnóstwo rozwiązań, które nie sprawdziłyby się w żadnej innej formie. Dostajemy pozycję wyjątkowo pomysłową, w której zabawa formą bywa jednak tak intensywna, że zamazuje sedno detektywistycznej zagadki. Kawał prawdziwej komiksowej sztuki, który po tysiąckroć wynagradza trudy włożone w jej zgłębienie.
CHRONOSQUAD #01 (SPRAWDŹ)

Kawerna: Największym sukcesem pierwszego tomu pozostaje jednak fakt, że po zamknięciu albumu natychmiast ma się ochotę sięgnąć po następny. Albertini stworzył świat pełen możliwości, a jednocześnie uniknął pułapki przesadnego komplikowania własnej koncepcji. Chronosquad jest inteligentnym science fiction, które nie zapomina o rozrywce. Łączy bardzo ciekawy pomysł z humorem, przygodą i świetnie poprowadzoną narracją, udowadniając, że nawet o podróżach w czasie wciąż można opowiedzieć coś świeżego.
JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM (SPRAWDŹ)

Po napisach: Komiks jest zabawny, lecz nie lekki; dramatyczny, ale nie przygnębiający. Lafebre tworzy historię, która jest jednocześnie kryminałem, studium psychologicznym i opowieścią o odziedziczonych ranach. Życzyłbym sobie, by autor kontynuował losy Evy.
DOM SLAUGHTERÓW #6 (SPRAWDŹ)

Kilka zdań o: Od strony graficznej Letizia Cadonici po raz kolejny udowadnia, że fenomenalnie czuje vibe całej serii, zachowując tę charakterystyczną kanciastą manierę Werthera Dell'Edera, jaką znamy z podstawowej linii z udziałem Eriki Slaughter. Prace Gadonici są mroczne, nieco chaotyczne i zajebiście klimatyczne. Naprawdę coś wspaniałego. Zresztą dla mnie rysunki w całym uniwersum „Coś Zabija Dzieciaki” to zdecydowanie coś wspaniałego i chyba do tej pory nie zdążyło się, żebym kręcił na nie nosem. Podsumowując, zobaczymy, jak ta podseria dalej się rozwinie, bo twórcy niby ją zakończyli, ale jednak pozostawili sobie drobną furtkę, coby ją jednak dalej kontynuować. Czekam zatem z niecierpliwością na kolejne odsłony.
RIO (SPRAWDŹ)

Czas na komiks: Odwiedziłem „RIO” dla rysunków Corentina Rouge’a i w sumie się nie zawiodłem. Brazylia w jego oczach jest piękna, choć kreska w wielu miejscach nie jest tak dopracowana, jak choćby w „Islanderze”. Francuz daje ognia, zwłaszcza w scenach akcji, ale w pamięć zapadła mi chyba najbardziej płacząca tancerka karnawałowa.