NIENAWIDZĘ BĄSNIOWA #07 (SPRAWDŹ)

Portrety świata: NIENAWIDZĘ BAŚNIOWA, jest serią komiksów wykonaną perfekcyjnie do A do Z. Graficznie, ilustratorska absolutny majstersztyk. Kreska wyrazista, mądra, piękna, baśniowa i dojrzała - potrafi mięknąć wraz z narracją, staje się aksamitna w baśniach i ostra w akcji. REWELACJA! Kolory nałożone są w punkt, tu nie ma błędu, tu każdy cień, każdy odcień ma znaczenie i uwypukla dziką fabułę. Fabułę, która zabiera nas, czytelników - na jazdę bez trzymanki, lecz nie pozostaje tylko szaloną przejażdżką, ale także - a może przede wszystkim - mądrą, wielowarstwową, psychologiczne pogłębioną opowieścią o trudach życia i o walce o przetrwanie w BAŚNIOWIE, w którym baśnie są pełne LUKIERSYNÓW. Ogromnie, przepastnie POLECAM!
W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA #3 (SPRAWDŹ)

Czas na komiks: Oczywiście największą wadą jest to, że dostajemy połowę historii. Poszlaki zostają zebrane, odkrywane są trupy, ale główna zagadka pozostaje niewyjaśniona. Tym razem mamy do czynienia ze strachami, a Sherlock wpada na trop sekty satanistycznej. Nieco infantylnej, no bo przecież odwrócony krzyż to symbol świętego Piotra. Biedacy, nie wiedzą, kogo wzywają.
ROGUE SUN #4 (SPRAWDŹ)

Egzaltowana: Rogue Sun tom 4 to bardzo dobry komiks, nawet pomimo jednego słabszego wątku. W końcu coś rusza się w głowie Dylana i wydaje się, że podchodzi on bardziej dojrzale do swojego zadania. Jakby utrata kontroli nad własnym ciałem, odblokowała mu nieco zdrowego rozsądku. Długo czekałam na taki zwrot akcji, więc cieszyłam się, kiedy w końcu go dostałam. Tom czyta się szybko, a przeszłość Divinity długo trzyma w napięciu. Zdecydowanie polecam i sama czekam na kolejną część.
SANGOMA (SPRAWDŹ)

Konwenty Południowe: „Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu” to solidny komiks dla dorosłego odbiorcy (zawiera krew, przemoc, wulgarny język i sceny erotyczne), który może wydawać się czymś egzotycznym, tym bardziej dla polskich czytelników. Jeśli szukacie czegoś, co można łatwo pochłonąć w jeden lub góra dwa wieczory, to może być komiks dla was. Nie oczekujcie jednak tego, że historia i tym bardziej postacie zostaną w waszej głowie na dłużej. To naprawdę dobry kryminał, który nie próbuje być niczym wybitnym i całe szczęście.
JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM (SPRAWDŹ)

Stare wilki: Przy Jestem zagubiomym Aniołem Jordi Lefabre nie zdołał dokonać tylko jednego. Znudzić tematem oraz postacią. Evy Rojas po prostu bardzo trudno nie polubić. Tej jej krnąbrności przemieszanej z odrobiną dziecięcej naiwności i inteligentnej złośliwości. To postać, która wciąż potrafi zirytować tak mocno, jak zaintrygować. Końcówka sugeruje kontynuację. No i znów czekam, bo apetyt nie przestaje rosnąć.